Cykl Wielkie Wzorce- studium prawdziwego przypadku (case study)

Na lekcjach historii w czwartej klasie pogłębiamy świadomość historyczną uczniów o swoich najbliższych, poznając i utrwalając podstawową terminologię źródłoznawczą. Nigdy nie wiecie, kiedy przydadzą się narzędzia ze żmudnie kompletowanego przez Was bagażu szkolnych doświadczeń. Mam na to dowód. Zupełny zbieg okoliczności.

Wycieczka z klasą siódmą klasą, oglądamy wystawę w muzeum w Ratuszu. A tam eksponat autorstwa… mojego wujka. 

 

 

 

Opowiem Wam o nim.

Na wystawie stałej jest pamiątka związana z moją własną rodziną. Eugeniusz Rosik (1934-2006) był bratem mojej babci (wujem mojego taty). Wujek Genek był drukarzem, grał w Lechu Poznań (w tamtych złych czasach zwanym ,,Kolejarzem”) m. in. przeciwko Lucjanowi Brychczemu. W 1956 r. wyemigrował do Niemiec Zachodnich, a potem do Australii.

Na statku do Sydney spotkał swoją przyszłą żonę, ciocię Erikę. Ona uciekała przed przeszłością i rodziną- jej ojciec był Chorwatem- służył w zbrodniczych jednostkach pomocniczych SS.

Wujek ciężko pracował. Drukował australijskie dolary w mennicy państwowej, zbudował duży dom w Sydney na Chester Hill, założył rodzinę, doczekał dwóch wnuczek. Działał w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim, znał osobiście Irenę Kirszensztajn-Szewińską. Nadal grał w futbol- w polonijnej Polonii Sydney. Regularnie odbywał drogie, 24-godzinne loty do rodziny w Poznaniu. Umarł w Poznaniu, obok niego byli moi rodzice.

A w piątek ,,spotkałem” Go na nowo. Sprawdziłem, to ten Eugeniusz ,,Eugen” Rosik.

Cała ta historia, z jednej, 80-letniej książeczki.

Dbajcie o pamięć o Waszych najbliższych, kiedyś to Wy będziecie jej strażnikami.

Marcin Czaja

Przejdź do treści